piątek, 19 sierpnia 2016

Epilog

Młodzi nie mają wystarczającej rozwagi, 
i osiągają je, pokolenie za pokoleniem...


Skarbie, nadszedł czas by zakończyć historię...

Jaką historię?

Naszą, głuptasie. Zaczniemy od tamtego, pamiętnego dnia?

Którego dnia?

Jesteś okropny! Sama wszystko opowiem. Tamten dzień, w którym wszyscy, a przynajmniej większość dowiedziała się, jakie było prawdziwe oblicze Diany... To były chyba najtrudniejsze 24 godziny mojego życia. Musiałam wysłuchiwać jej krzyki i wyzwiska skierowane w moją stronę.

Już pamiętam ten dzień! Tak, to było okropne, gdy musiałem widzieć twoje łzy, Anastasii i Andreas. Ja też płakałem, ale to chyba wtedy zdaliśmy  sobie sprawę, że jesteśmy i zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi..

Nie przerywaj mi, gdy mówię! Ale masz rację, to wtedy zrozumieliśmy, że nie damy rady bez siebie.
- Ja przepraszam. Nigdy nie chciałem was zranić. To wszystko wymknęło mi się spod kontroli. Byłem taki zły na Dianę. Mogłem Wam wszystko powiedzieć i uniknęlibyśmy tych wszystkich kłopotów, ale ja tak bardzo chciałem, żeby ona cierpiała. Ta cała miłość do niej zmieniła się w nienawiść... Dopiero potem... Dopiero, gdy poznałem Anastasię, zdałem sobie sprawę, jakim idiotą jestem, ale było już za późno... Ann ja naprawdę nie chciałem Cię wykorzystać. Kocham Cię, naprawdę  Cię kocham - powiedział  Andreas ze łzami w oczach. Przez chwilę panowała ciszą, którą przerwałeś.
- Ja też przepraszam, głównie Ciebie Liv. Nigdy nie myślałem, że mogę aż tak bardzo cię zranić, ale gdzieś w głębi oszukiwałem się, że tego potrzebuję. Potrzebuję, żebyś cierpiała, rozumiesz? To głupie, przepraszam. Andi tobie też należą się przeprosiny. Powinienem zauważyć, że coś jest nie tak. Zachowywałeś się dziwnie, a ja nie reagowałem - mówiłeś. Byłeś naprawdę rozczarowany samym sobą.
- Ja też powinnam przeprosić Livię. Pomimo wszystko i tego, co czuję do Andiego, obiecałam Ci, że nigdy więcej nie zabiorę komuś chłopaka, że nigdy nie spojrzę na zajętego. Gdy to się stało, nawet Ci nie powiedziałam. Przepraszam - oznajmiła blondynka. To wtedy wiedziałam, że nadszedł czas na mnie...
- Każdy z nas zawinił. Ja też powinnam przeprosić wszystkich z Was. Nikt nie jest idealny, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy razem tu i teraz, że będziemy przyjaźnić się już zawsze, do końca świata. Jesteście dla mnie naprawdę ważni i to w nas jest siła. W naszej przyjaźń znajduje się największa moc. Musimy o tym pamiętać, bo inaczej się zniszczymy - powiedziałam swoją przemowę, płacząc. Byłam naprawdę bardzo wzruszona tym wszystkim. A później mnie do siebie przytuliłeś, w końcu tuliliśmy się wszyscy, cała nasza czwórka. To musiało wyglądać komicznie.

Pewnie wyglądało, ale najważniejsze było to, że się pogodziliśmy. Wiesz, co jest dziwne?

Co?

Że pamiętasz każde słowo z tej rozmowy.

Psujesz efekt, Skarbie. Naprawdę psujesz...

Przepraszam. Teraz ja opowiem dalej. Opowiem o tym, jak potoczył się los każdego z nas. Minęło ponad dziesięć lat od czasów liceum i tamtego felernego roku. Zmieniliśmy się, dojrzeliśmy, ale gdzieś w głębi nadal jesteśmy tymi nastolatkami. Ty jako dumną panią prezes w jednej z najbardziej znanych firm w kraju. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że twoje marzenia się spełniły. Jesteś tak bardzo spełniona i szczęśliwa, a to sprawia, że ja także odczuwam radość. Tym bardziej, że od roku jesteś panią Durm. Moja, kochana żona...

Masz rację. Spełniłam swoje marzenie. Mam wspaniałego męża i pracę, ale ty także masz się czym pochwalić. Jesteś bardzo znanym piłkarzem. Grasz w świetny klubie i odnosisz wielkie sukcesy z reprezentacją. Jesteś dumą narodową. To naprawdę coś. Nie możesz zapomnieć też o tym, że masz wspaniałą żonę.

Najlepszą na świecie! Nie tylko ja odnoszę sukcesy. Nasz, najlepszy przyjaciel jest mistrzem olimpijskim i to dwukrotnym. Czyż to nie wspaniałe? Dodatkowo to szczęśliwy mąż i najlepszy ojciec jakiego znam.  Julie ma najwspanialszych rodziców, tych chrzestnych też.

To prawda. Julie jest najsłodszym dzieckiem, które znam. Ma to po mamusi, która spełnia się w roli pediatry. Pamiętam, jak poszła na studia medyczne. To było takie niedorzeczne, ale jednak się udało...

Tak, pamiętam, jak bardzo byłaś zdziwiona, gdy się o tym dowiedziałaś. Ann miała głowę i chyba nikt wtedy nie myślał, że może być taka mądra, a jednak udowodniła nam, jaka jest prawda. Warto udowadniać, że coś potrafimy. Trzeba sobie stawiać w życiu najwyższe cele z możliwych i do nich dążyć. Każdy musi wykrzesać z siebie, jak najwięcej siły, żeby spełniać swoje marzenia i żyć najlepiej, jak potrafi.

Tak, to prawda. Musimy być wytrwali i silni, a zdobędziemy wszystko, czego pragniemy. Wszyscy mają marzenia i każdy z nas powinien za wszelką cenę próbować je spełnić, bo inaczej kiedyś już jako starsi ludzie będziemy zgorzkniali i źli...

Możemy spotkać na naszej drodze złych ludzi, ale oni też pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu.  Weźmy na przykład Dianę, która bardzo uprzykrzyła nam życie, ale czy dzięki niej nie zrozumieliśmy, jak złe jest kłamstwo? Czy nie zrozumieliśmy, że miłość i przyjaźń są najważniejsza? I powinniśmy o nie walczyć?

Zrozumieliśmy. Dzięki niej czegoś się nauczyliśmy... Wiesz, co się z nią stało?

Tak, pracuje jako nauczycielka w naszej, starej szkole i tępi mojego kuzyna, który nosi nazwisko Durm. Jest rozwiedziona, jej małżeństwo zakończyło się fatalnie.

Czyli w jakiś sposób zło, które wyrządziliśmy innym do nas wraca...

Z podwojoną siłą... 

To w jakiś sposób sprawiedliwe i zarazem okropne... Musimy kończyć naszą rozmowę, bo przecież nieuchronnie zbliża się koniec.

Koniec jest jednocześnie nowym początkiem, ale to prawda musimy kończyć. Chcesz powiedzieć coś na koniec?

Tak, chcę zwrócić się do każdej młodej osoby, która to czyta... Właściwie, chcę się zwrócić do każdego czytelnika. Musicie pamiętać o tym, jak ważnym czasem jest młodość. Musicie czerpać z niej jak najwięcej. Pamiętajcie: nie zawsze będzie łatwo, nie zawsze kolorowo, ale o to chodzi w życiu. Weźcie je w swoje ręce, a tego nie pożałujecie. Nie oglądajcie się na innych, bądźcie sobą i dążcie do tego, co zaplanowaliście. Szukajcie miłości i przyjaźni, ale nigdy na siłę. Te dwa piękne uczucia kiedyś zagoszczą w Waszym życiu. Pamiętajcie tylko o tym, żeby nigdy się nie poddawać i nigdy nie kłamcie! Zaakceptujcie siebie, a wszystko będzie w porządku. Z ciężkim sercem muszę powiedzieć Wam: "Żegnajcie"...

Mówimy "Żegnajcie" i dziękujemy, że byliście z nami, z naszą historią. Niech ta opowieść będzie dla Was przestrogą...

***
Wiem, że miała dodać jeszcze jeden rozdział, ale niestety jakoś nie potrafiłam się za niego zabrać. Macie za to epilog w zupełnie innej i nowej dla mnie formie. Czy jest dobry? Zostawiam to Waszej ocenie! Chciałbym podziękować każdemu z Was, że byliście i tworzyliście razem ze mną tą historię. Wy, jako czytelnicy zawsze byliście największą radością tego opowiadania. Dziękuję za każdy komentarz i każde wyświetlenie. Bardzo lubiłam tą historię, więc zakończenie jej nie jest też łatwe dla mnie, ale przecież koniec jest początkiem, prawda? Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję! Jesteście najlepsi!
Całuję i pozdrawiam już ostatni raz na tym blogu,

Anahi

Obserwatorzy